środa, 6 kwietnia 2011

Tęsknota za wiosną...


 To było tak: w ciemności nocy
Z gałązki wylazł żywy pączek.
Rozklejał się, ptakami kwiląc;
O świcie - westchnął. To był początek.

Godzinę blisko się dokwiecał,
Leniwie drzemiąc w ciepłej wiośnie.
Ciągnęły go z lepkiego gniazdka
Kwieciste ptaki coraz głośniej.
Godzinę blisko się upierzał,
Barw upatrując po ogrodzie.
Wyciągał go z zawięzi miękkiej
Skrzydlaty wietrzyk coraz słodziej.
                                
O, patrz, jak biją się o ciebie,
Złączone w jeden zgiełk pstrokaty:
Ptaki świergotem coraz tkliwszym,
Coraz żarliwszą wonią kwiaty!
              
Bezimiennego cię rozdwaja
W dwa cudy jedna twórcza siła,
I drży pod tobą niespokojna
Gałązka, która się powiła.
 Wiec kto? wiec jak? Zawiało chłodem.
Czy ptak? czy kwiat? I gwar zamiera,
I rozpaczliwy strach istnienia,
W struchlałym sercu świata wzbiera.

 Wtedy zerwałem go z gałęzi
Jak pierworodny owoc z drzewa:
I bardzo słodką wonią dyszy,
I bardzo smutne wiersze śpiewa.

/ Julian Tuwim , To było tak/


Wiosna niby już, już jest, a jakby jej nie było. Przychodzi, budzi nadzieję, tęsknotę, łudzi nas, zwiewna, lekka, ciepła... po czym ucieka znowu na dni parę. 
A ja, tęskniąc, wynalazłam zdjęcia sprzed lat trzech... To była szczęśliwa wiosna, beztroska i wesoła; piękna była! I cudownie kwitła ta śliwa.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz