W ostatnim tygodniu wakacji udało mi się pojechać z synem do parku linowego. Była to nasz pierwsza taka wyprawa - nie myślałam, że będzie to dla niego aż taka frajda :)
Niestety, jego wzrost nie pozwalał jeszcze na to, aby wejść na poziom średni, ale i na dziecięcym zabawy było co niemiara!
Ja oczywiście latałam pod drzewami i cykałam zdjęcia, uwieczniając radość mojego, na co dzień dość poważnego, dziecka...
I jak sobie patrzę na te zdjęcia, to takie ładne są - takie naturalne.
Bo trzeba wiedzieć, że mój syn ma prawie 9 lat..., no i nadszedł dla niego niestety ten czas, kiedy nie chce pozować do zdjęć :(
Ba, pozować! On w ogóle nie chce patrzeć w stronę aparatu, ucieka, chowa się, jakby ten niewielki sprzęt miał go pogryźć, pokąsić i Bóg wie, co jeszcze.
A tam, pod tymi drzewami po prostu był szczęśliwy, był sobą, a ja, równie szczęśliwa mama, mogłam sobie fotografować do woli :)
I choć dziś już szkoła, choć zaczęła się znów codzienna rutyna, ja postanowiłam zatrzymać, zakląć na chwilę czas.
I pokażę kilka fotek mojego urwisa :)
A przy okazji chciałam zaprosić na pięknego bloga, który organizuje niespodziankowe CANDY!
Pozdrawiam i życzę pięknego dnia - chwytajcie ostanie dni lata :)